*oczami Harrego*
Siedziałem przy stole i popijałem kawę myśląc o wczorajszym wieczorze. Chciałbym ją zaprosić do siebie, ale każdego wieczoru czeka przynajmniej jeden napalony dziennikarz. Nagle zadzwonił telefon, więc niechętnie poszedłem do salonu.
-Styles, co ty wczoraj kurwa robiłeś?-zapytał całkiem poważnie Simon.
-Wstałem rano, poszedłem na siłownię...
-Wieczorem.
I to są te wady bycia Harrym Styles'em.
-Byłem u jednej z dziewczyn z mojej grupy.
-To wszystko?-zapytał.
-Tak...
-Nie pierdol okej? Nie wiesz jeszcze, że cały internet o tobie trąbi?! "Harry Styles całował dziewczynę z X FACTOR.", "Harry Styles widziany z nową dziewczyną?!". Do tego są zdjęcia. Co ty sobie wyobrażasz?!
Rozłączyłem się i rzuciłem telefon na kanapę. Kilka głębokich oddechów... Nie pomaga.
Zacząłem ubierać się w luźne ciuchy na siłownię, kiedy ponownie zadzwonił telefon.
-Halo.
-Hej... To ja, Nicole. O co chodzi?
-Jak to o co chodzi... Co? Nie rozumiem.
-Nie dostałeś smsa od Simona? Mamy za 30 minut spotkać się w sali prób.
-Nie wiem... Nie patrzyłem. Zaraz sprawdzę.-powiedziałem i rozłączyłem się.
Cholera, rzeczywiście...
Za 30 minut spotykamy się w waszej sali prób. Macie być. Żadnych wymówek i "ważniejszych" spraw.
Simon.
***
*oczami Nicole*
Wczorajszy wieczór był niesamowity... Czy jeszcze miesiąc temu pomyślałabym, że Harry Styles zacznie mnie całować? Nie myślałam nawet o spotkaniu na żywo... Poza tym, boję się, że czuję do niego coś więcej niż miłość do idola.
Zaczęłam zakładać buty i płaszcz. Pojechałam i zaparkowałam tuż pod budynkiem.
-Wchodź.-powiedział czekający pod salą Simon.
W środku czekał już Harry, ale nikogo więcej nie było.
-Na kogoś jeszcze czekamy?-zapytałam.
-Nie. Tylko wy. Co wy sobie myślicie. Hmm? Co? Olśnijcie mnie, proszę.
-Nie możemy się nawet spotkać?-spytał z wyrzutem Harry.
-Nie. Nie, to robi za duże zamieszanie. Zrozum jedną rzecz: póki jesteś wolny i nie masz dziewczyny, inne laski zwalają się do programu tylko dla ciebie. Zero kontaktów ze sobą. Już to załatwiłem. Macie oddzielne próby. Zmieniłem grupy. Harry, będziesz opiekunem facetów do 25 lat. Do dziewczyn przyjdzie Louis. I zero zbędnego pieprzenia, że nie. Postanowione. Pamiętajcie: jedno słowo wymienione na terenie tego budynku lub przy mnie... I po was. Wychodzicie.
To jakieś żarty? Co on nam może rozkazać?! Chyba nie będzie mi jakiś staruch życia układał. I do tego te grupy? Co mu odpierdala?!
-Bardzo przepraszam, ale chyba nie.-powiedziałam.
Simon zatrzymał się w pół kroku i odwrócił do mnie.
-Nie? Dlaczego?-zapytał.
-Będziemy robić co chcemy. Jesteśmy dorośli. Poza tym co to w ogóle jest?! Nikt nam życia nie będzie układał. Czy Harry się zgodził na zmianę?!
Poczułam, jak Harry trąca mnie swoją dłonią w ramię na znak, abym dała sobie spokój.
-Okej. Nie będziesz udziału w programie.-powiedział Simon.-Albo się przystosujecie do moich zasad.
-Nicole zostaje w programie.-Harry znacząco na mnie spojrzał.-Żadnych kontaktów. Przechodzę do innej grupy. Rozumiem.-wtrącił.
Widziałam po jego wzroku, że wie co mówi.
-Świetnie. Do widzenia.-powiedział Simon przechodząc za nas, aby mieć nas na oku.
-Zadzwonię.-szepnął Harry.
-Okej...
***
*oczami Harrego*
Jedno wielkie ja pierdole.
Na początku może szanowałem Simona. Był okres, w którym go lubiłem. Ale po tym co teraz ustanowił... On ma jakiś na to plan, czy coś, bo chyba jednak kurwa nie.
-To moje życie!-krzyknąłem i schowałem twarz w dłonie.
Nie mogę się załamywać... Muszę coś wymyślić, odkręcić, nie wiem!
Wziąłem telefon i wybrałem numer do Nicole. Dzwoniłem kilka razy, ale nie odbierała. W końcu nagrałem się jej na pocztę.
-Nicole, słuchaj, ja nic nie wiedziałem. Musimy coś poradzić. Jakiś koleś nie będzie nam mówić, co mamy robić. Zaraz zadzwonię do Louisa i zapytam, czy już wie o całej zmianie.-przez chwilę zastanawiałem się, co dalej powiedzieć. Wahałem się, ale...-Kocham cię.
Wybrałem numer do Louisa.
-Halo? Louis, wiesz o zmianie? Wiesz? Jak to... Ale musisz mi pomóc! Zostawisz mnie? Ale... To spierdalaj.
Nigdy nie czułem się tak, jak teraz. Jestem Harry Styles, jak coś chcę, to to mam!
***
Minęło już kilka godzin, a Nicole nadal nie oddzowniła ani nie odpisała. Obiecałem jej wczoraj, że przyjadę po nią w drodze na próbę, więc ubrałem się i wyjechałem z domu. Włączyłem radio i słuchałem lecących wiadomości.
Wysiadłem przed jej blokiem i wszedłem do środka budynku. Zapukałem do jej drzwi, ale nikt nie otworzył.
Hej kochani <3 Długo nie było, już jest i tak standardowo to XD <3
Rozkręca się :D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny! ;*
Jedno wielkie ja pierdole. Hahahh XDD <3 + ty kupo >.< zacznam to lubić bardziej od bmq >.<
OdpowiedzUsuńMój ulubiony cytat haha <3
UsuńSuper!!! rozkręca się ;) czekam nn <3
OdpowiedzUsuńWreszcie napisałaś ten rozdział! Mam nadzieję, że Nicole nie umarła, bo nie ręczę za siebie. Poza tym jak zawsze czekam na kolejne rozdziały i gratuluję weny :*
OdpowiedzUsuńŚwietny blog, rozdziały genialne <333
OdpowiedzUsuńJeśli myślałaś nad zmianą wyglądu bloga, a nie za bardzo wiesz jak się za to zabrać, to zapraszam tutaj ;)
http://fantastic--graphic.blogspot.com/