niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 8.

-Nicole, jesteś?-zapytałem przez wciąż zamknięte drzwi. Kiedy przybliżyłem ucho do drzwi usłyszałem dochodzące głosy z mieszkania.
-Mnie to nie interesuje. Pieniądze mają być, i już! Jakieś kurwa jeszcze pytania?!
-Ale ja tylu nie mam, proszę, dajcie mi jeszcze tydzień!
-Masz dwa dni. Potem przychodzę, i jak nie będzie tych pieniędzy to ci rozpierdole dom. I ciebie.
Zacząłem głośno pukać. Mówiłem jej, żeby poszła na policje... Ale zaraz tam wejdę.
-Nicole, otwórz, proszę... Wiem, że tam jesteś...
-Ktoś do ciebie? Piśniesz słowo, że tu jestem, i cie zabiję.
-Ale ja...
-Otwórz drzwi i powiedz, że teraz nie możesz.
Nicole podeszła do drzwi i je otworzyła. Chciała ukryć łzy i trzęsące się dłonie.
-Harry nie mogę teraz...
-Hej, Nicole, ja na chwilę. Poza tym za niedługo mamy próbę.-odpowiedziałem udając, że o niczym nie wiem. Rozglądałem się czujnie po całym mieszkaniu.
-Harry naprawdę teraz...
-Coś ukrywasz?-zapytałem patrząc jej prosto w oczy.
-Nie. Po prostu nie chce, żebyś narazie tu był.-odpowiedziała sucho, ale w głosie słyszałem prośbę o pomoc.
Nie zwracając uwagi na jej protesty wchodziłem w każdy pokój po kolei, aż w końcu natrafiłem na jedyne zamknięte drzwi.
-Dlaczego ją szantażujesz chuju?!-krzyknąłem gdy wszedłem do pokoju. Łysy, umięśniony mężczyzna zdziwił się.
-Ale o czym mówisz, koleś? Jaki szantaż?!
-Nie udawaj. Wszystko słyszałem. Zaraz zadzwonię na policje. Nie masz prawa!
-Kim ty niby jesteś, co? Romeo przyjechał uratować księżniczkę? Zdejmij szaliczek, bo się upocisz!-krzyknął facet i jednym ruchem zdjął mi szalik z twarzy.-O kurwa, to ten pedał z telewizji!
Momentalnie uciekł. Próbowałem go dogonić, ale wybiegł z klatki.
-Nicole... Dlaczego nie mogłaś mi powiedzieć jak byłem... Zadzwoniłbym od razu na policje...
-Bo się bałam... To już drugi taki raz... Dali mi tydzień, a to dopiero drugi dzień i już rządają pieniędzy... Harry boję się, naprawdę...-szeptała wtulona we mnie.
-Idziesz na policje... Koniec z tym... Ale ja nie mogę się pokazywać. Jak Louis by się dowiedzial...
-Rozumiem... Nie musisz jechać, pojedź na próbę i powiedz, że mnie nie będzie...
-Nie mogę powiedzieć, bo to oznacza, że się kontaktujemy, a wiesz...
Nicole znacząco westchnęła.
***
-Kiedy ostatni raz był u pani?-zapytał jeden z policjantów.
-Dzisiaj, przed chwilą. Jak wyszedl, pojechałam na komisariat.
-Jak wyglądał ten mężczyzna?
-Wysoki, umięśniony, łysy... Bez zarostu. Widziałam jeszcze, że ma małą wytatuowaną żarówkę na przedramieniu.
-Dobrze. Proszę jeszcze o sporządzenie portretu pamięciowego u kolegi.-powiedział i wskazał na innego policjanta.
Ten tatuaż coś mi mówił... Skąd ja go kojarzę?

Wiem, że długo nie było rozdziału, ale w końcu napisałam xd :* Proszę o komentarze, bo to taka super motywacja <3

wtorek, 10 marca 2015

Rozdział 7.

*oczami Harrego*
Siedziałem przy stole i popijałem kawę myśląc o wczorajszym wieczorze. Chciałbym ją zaprosić do siebie, ale każdego wieczoru czeka przynajmniej jeden napalony dziennikarz. Nagle zadzwonił telefon, więc niechętnie poszedłem do salonu.
-Styles, co ty wczoraj kurwa robiłeś?-zapytał całkiem poważnie Simon.
-Wstałem rano, poszedłem na siłownię...
-Wieczorem.
I to są te wady bycia Harrym Styles'em.
-Byłem u jednej z dziewczyn z mojej grupy.
-To wszystko?-zapytał.
-Tak...
-Nie pierdol okej? Nie wiesz jeszcze, że cały internet o tobie trąbi?! "Harry Styles całował dziewczynę z X FACTOR.", "Harry Styles widziany z nową dziewczyną?!". Do tego są zdjęcia. Co ty sobie wyobrażasz?!
Rozłączyłem się i rzuciłem telefon na kanapę. Kilka głębokich oddechów... Nie pomaga.
Zacząłem ubierać się w luźne ciuchy na siłownię, kiedy ponownie zadzwonił telefon.
-Halo.
-Hej... To ja, Nicole. O co chodzi?
-Jak to o co chodzi... Co? Nie rozumiem.
-Nie dostałeś smsa od Simona? Mamy za 30 minut spotkać się w sali prób.
-Nie wiem... Nie patrzyłem. Zaraz sprawdzę.-powiedziałem i rozłączyłem się.
Cholera, rzeczywiście...

Za 30 minut spotykamy się w waszej sali prób. Macie być. Żadnych wymówek i "ważniejszych" spraw.
Simon.

***
*oczami Nicole*
Wczorajszy wieczór był niesamowity... Czy jeszcze miesiąc temu pomyślałabym, że Harry Styles zacznie mnie całować? Nie myślałam nawet o spotkaniu na żywo... Poza tym, boję się, że czuję do niego coś więcej niż miłość do idola.
Zaczęłam zakładać buty i płaszcz. Pojechałam i zaparkowałam tuż pod budynkiem.
-Wchodź.-powiedział czekający pod salą Simon.
W środku czekał już Harry, ale nikogo więcej nie było.
-Na kogoś jeszcze czekamy?-zapytałam.
-Nie. Tylko wy. Co wy sobie myślicie. Hmm? Co? Olśnijcie mnie, proszę.
-Nie możemy się nawet spotkać?-spytał z wyrzutem Harry.
-Nie. Nie, to robi za duże zamieszanie. Zrozum jedną rzecz: póki jesteś wolny i nie masz dziewczyny, inne laski zwalają się do programu tylko dla ciebie. Zero kontaktów ze sobą. Już to załatwiłem. Macie oddzielne próby. Zmieniłem grupy. Harry, będziesz opiekunem facetów do 25 lat. Do dziewczyn przyjdzie Louis. I zero zbędnego pieprzenia, że nie. Postanowione. Pamiętajcie: jedno słowo wymienione na terenie tego budynku lub przy mnie... I po was. Wychodzicie.
To jakieś żarty? Co on nam może rozkazać?! Chyba nie będzie mi jakiś staruch życia układał. I do tego te grupy? Co mu odpierdala?!
-Bardzo przepraszam, ale chyba nie.-powiedziałam.
Simon zatrzymał się w pół kroku i odwrócił do mnie.
-Nie? Dlaczego?-zapytał.
-Będziemy robić co chcemy. Jesteśmy dorośli. Poza tym co to w ogóle jest?! Nikt nam życia nie będzie układał. Czy Harry się zgodził na zmianę?!
Poczułam, jak Harry trąca mnie swoją dłonią w ramię na znak, abym dała sobie spokój.
-Okej. Nie będziesz udziału w programie.-powiedział Simon.-Albo się przystosujecie do moich zasad.
-Nicole zostaje w programie.-Harry znacząco na mnie spojrzał.-Żadnych kontaktów. Przechodzę do innej grupy. Rozumiem.-wtrącił.
Widziałam po jego wzroku, że wie co mówi.
-Świetnie. Do widzenia.-powiedział Simon przechodząc za nas, aby mieć nas na oku.
-Zadzwonię.-szepnął Harry.
-Okej...
***
*oczami Harrego*
Jedno wielkie ja pierdole.
Na początku może szanowałem Simona. Był okres, w którym go lubiłem. Ale po tym co teraz ustanowił... On ma jakiś na to plan, czy coś, bo chyba jednak kurwa nie.
-To moje życie!-krzyknąłem i schowałem twarz w dłonie.
Nie mogę się załamywać... Muszę coś wymyślić, odkręcić, nie wiem!
Wziąłem telefon i wybrałem numer do Nicole. Dzwoniłem kilka razy, ale nie odbierała. W końcu nagrałem się jej na pocztę.
-Nicole, słuchaj, ja nic nie wiedziałem. Musimy coś poradzić. Jakiś koleś nie będzie nam mówić, co mamy robić. Zaraz zadzwonię do Louisa i zapytam, czy już wie o całej zmianie.-przez chwilę zastanawiałem się, co dalej powiedzieć. Wahałem się, ale...-Kocham cię.
Wybrałem numer do Louisa.
-Halo? Louis, wiesz o zmianie? Wiesz? Jak to... Ale musisz mi pomóc! Zostawisz mnie? Ale... To spierdalaj.
Nigdy nie czułem się tak, jak teraz. Jestem Harry Styles, jak coś chcę, to to mam!
***
Minęło już kilka godzin, a Nicole nadal nie oddzowniła ani nie odpisała. Obiecałem jej wczoraj, że przyjadę po nią w drodze na próbę, więc ubrałem się i wyjechałem z domu. Włączyłem radio i słuchałem lecących wiadomości.
Wysiadłem przed jej blokiem i wszedłem do środka budynku. Zapukałem do jej drzwi, ale nikt nie otworzył.

Hej kochani <3 Długo nie było, już jest i tak standardowo to XD <3

niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 6.

*oczami Nicole*
Poznaję ten głos, ale boję się otworzyć. Wole nie ryzykować. Decyduje się ostatni raz zadać pytanie.
-Kto tam?!
Cisza.
-To ja... Proszę cię otwórz mi te drzwi...
-Może poprostu zapal światło.
Zobaczyłam przez wizjer najpierw delikatne rysy twarzy zakryte szalikiem i kapturem. Po chwili ów człowiek rozwinął szalik i zdjął kurtkę. Moim oczom ukazał się Harry. Bez dłuższego namysłu otworzyłam drzwi.
-Co ty tutaj robisz?-zapytałam kompletnie zdezorientowana.
-Przyszedłem... Przeprosić. I pomóc ci.
Umysł mówił "wyproś go, i tak ci nie pomoże, robi to z litości...", a serce mówiło "omg Harry Styles jest w moim domu!".
-Wejdź...-powiedziałam.
Harry zdjął swoją kurtkę i powiesił na wieszaku obok wejścia. Bez zdejmowania butów wszedł do salonu rozsiadając się na kanapie.
-Najpierw musisz poważnie się zastanowić nad...
-Czekaj... Ty myślisz, że jak wejdziesz do mojego domu bez jakiejkolwiek zapowiedzi, udając wielkiego pana psychologa, który tak naprawdę nic nie wie o życiu, bo nie wie na czym ma dupa jeździ, to nagle ci ulegnie i co? Myślisz, że jestem jakaś pierwszą lepszą laską która leci na kasę, "romantyczne" odwiedziny i przeprosiny, których nawet nie było?! Nie wskocze ci do łóżka, nie będę się zachowywać jak dziwka, nie jestem taka jak inne, i choć byłam twoją fanką, okazałeś się totalnym dupkiem!!!
Nie wiedziałam, co mówiłam. Tak strasznie wkurzyłam się ma Harrego... Co ja sobie myślałam?
Ja naprawdę to powiedziałam?
-Wiesz Nicole...-powiedział Harry wstając z kanapy i podchodząc do mnie.-Masz rację. Jestem dupkiem. Strasznym. A ty jesteś zbyt mądrą dziewczyną, żeby mieć ze mną coś wspólnego.-Harry wziął swoją kurtkę i zaczął ją zakładać.
-Harry ja naprawdę nie chciałam... Nie wiem dlaczego to powiedziałam... Zostań, proszę... Wcale tak nie myślę...
-A jednak. Przepraszam, że się fatygowałem.-powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.
Czułam się gorzej, niż kiedykolwiek. Do tego zostałam całkiem sama...

*oczami Harrego*
Sarkazm sarkazmem, ale chyba przegiąłem. W sumie ona też... Ale Nicole miała po części rację. Jestem dupkiem i o tym wiem. Zmieniam dziewczyny jak rękawiczki, traktuje je jak tymczasowe zabawki... Nie powinienem tak wychodzić. Odszedłem od jej mieszkania już spory kawałek. Chociaż nie chciałem, ciągle miałem poczucie winy. Nie chciałem, żeby tak to się skończyło. Walczyłem ze sobą, żeby nie zawrócić, ale jednak...

*oczami Nicole*
Musze za nim pobiec. Nie wytrzymam. Walić wszystko inne. On jest najważniejszy.
Zarzuciłam na siebie płaszcz i w domowych trampkach wybiegłam na deszcz. Było zimno, chłodno i mokro. Nie wiedziałam którędy pobiegł Harry. Stałam na środku ulicy i rozglądałam się w poszukiwaniu jakiejkolwiek wskazówki.
Nagle z jednej z uliczek wybiegł Harry. Poznałam go po jego za dużej kurtce i obowiązanym aż po czoło szalikiem. Biegł w moją stronę. Nie wiedziałam czy to ulga, czy strach. Zaczęłam do niego biec.
-Nicole...-szepnął Harry, kiedy był już obok mnie.-Przepraszam...
-To ja ciebie przepraszam. Jestem...
-Jesteś cudowną osobą... Przepraszam, że mnie poznałaś...
-Przestań...-zaśmiałam się.-To moja wina.
Harry patrzył mi głęboko w oczy. Widać było w nich smutek.
Pocałuje mnie w końcu?!
Oh, mózgu zamknij się.
A jednak.
Harry zsunął szalik i delikatnie musnął moje usta. Z czasem coraz bardziej przypominaliśmy hollywoodzki pocałunek. Mokliśmy w kroplach deszczu napajając się sobą.

Hejo :) Trochę nie było rozdziału. Ale oto juz jest :p krótszy niż zazwyczaj, ale to nic :) piszcie, jak się podoba <3

środa, 25 lutego 2015

Rozdział 5.

*oczami Harrego*
Każda z dziewczyn stała przy Nicole. Zrobiło się dużo zamieszanie, a ja nie mogłem nic powiedzieć.
-Ej, dziewczyny, wracamy do pracy!-krzyknąłem.
Zero reakcji.
Podszedłem do nich bliżej i wkroczyłem w sam środek zbiorowiska. Nicole stała na środku i uspokajała, że wszytko jest w porządku.
-Możemy już wracać do pracy?-zapytałem po chwili.
-Pewnie.-powiedziała Nicole wkładając telefon do torby. Zapewnia, że jest ok. Ale w jej oczach widać coś zupełnie innego. Strach i... Smutek?
***
-Nicole! Skup się, proszę!-krzyknął John.-Jeszcze raz. Kiedy ty wychodzisz na scenę, jest chwila przerwy zanim dołączą do ciebie... Czy ty mnie w ogóle słuchasz?!
-Co? Aa, tak.-odpowiedziała jak wyrwana z transu Nicole.
-Słuchaj, co się dzieje? Jesteś dzisiaj kompletnie nieobecna. Chcesz przerwy, do toalety, nie wiem, wodę...?-zapytał John.
-Nie, ja już... Już jest okej.
Wszystko obserwowałem z boku popijając sok. Siedziałem na drugim końcu sali przysłuchując się ich rozmowie. Nicole psuje całą próbę...
-Nicole, mogłabyś na chwilkę?-wskazałem dłonią aby podeszła do mnie.-Co się dzieje? Nie mów, że nic, bo widocznie jest coś nie tak.
-Ale wszytko jest dobrze, tylko...-*akcja zastanowienie*.-Boli mnie brzuch.
-Masz wodę, usiądź na chwilę i odpocznij. Jak potrzebujesz to idź do toalety.-powiedziałem podając Nicole plastikowy kubek z zimną wodą.
-Okej, Alice. Przy twojej "Jar of hearts"...
***
Czekałem na Nicole przed salą. Jeżeli ma jakiś problem, musi się z nim podzielić. Nie tylko dla jej dobra, ale dla naszego wspólnego.
-Słuchaj musimy pogadać.-powiedziałem zatrzymując ją po wyjściu z sali.-Dzisiaj...
-Tak, wiem... Ale...-westchnęła. Obejrzała się na wszystkie strony i pociągnęła mnie za rękaw koszuli kierując w bardziej odległe od sali miejsce.-Dzisiaj przed treningiem dostałam smsa od nieznanego numeru. Grozi mi. Nie mogę nic mówić policji, ani nikomu... Proszę, nie mów nic. Wiesz tylko ja i ty. Mogę ci zaufać?-było mi głupio, że od razu oskarżyłem Nicole o lenistwo...-I do tego wczorajsza kradzież... Boje się, że to jest ze sobą powiązane...-łkała Nicole.
-Przeczytaj mi tego smsa...-poprosiłem.
-20 000. Na za tydzień. Będę czekać za najbliższym sklepem obok ciebie o 22:00. Ani słowa nikomu, jeśli chcesz przeżyć.
Przeczesałem palcami włosy. Nie możemy tego zostawić, nie teraz.
-Po pierwsze: musisz zawiadomić policję. Nie ma innego wyjścia. Idź jeszcze dzisiaj, im wcześniej tym lepiej. Musisz załatwić to jak najszybciej, inaczej nie będziesz mogła się skupić w pracy i na treningach. Ale najważniejsze jest to, że nie będziesz mogła się czuć bezpiecznie w swoim własnym domu. Musisz to załatwić.-sprawę postawiłem jasno. Wyglądała na przerażoną.
-Ja... Nie pójdę sama, boje się.
Popatrzyła na mnie z nadzieją w oczach jakby na chwilę zapomniała, że gdziekolwiek się pojawię, jest o mnie głośno. Już nie prowadzę normalnego życia.
-Chciałbym... Ale nie mogę. Wiesz, że gdyby się dowiedzieli...
-No tak. Jak możesz wyjść gdzieś z normalnym człowiekiem. Nie jestem modelką, piosenkarką czy celebrytką. Przepraszam w ogóle, że zawracam ci dupe.-powiedziała odwracając się ode mnie i kierując w stronę wyjścia.
Stałem przez chwilę jeszcze urażony tym, co usłyszałem. Nie mogę gdzieś wyjść, bo ciągle o mnie piszą. Nie mogę gdzieś się pojawić, bo już o mnie głośno. Co ona sobie myśli?!
***
*oczami Nicole*
Co on sobie myśli?!
To komplety dupek, jak mogłam w ogóle mieć nadzieję, że mi pomoże. Zwykłej osobie, która nie jest znana na cały świat i pół księżyca.
Ale to nie rozwiązuje sprawy. Ktoś wie gdzie mieszkam, co robię, jak się nazywam... Ktoś wie o mnie wszytko. Jak mogę się czuć bezpiecznie?!
Nie słuchając rad Harrego poszłam po treningu od razu do domu. Położyłam się i zaczęłam łączyć wątki... W takich sytuacjach pomaga mi Anna. Ale ona pojechała do mamy, wróci za tydzień. Dowiedziałam się dzisiaj rano szykując się do lekcji. A tak potrzebuje tego spotkania...
*puk puk puk*
Wstałam i podeszłam do drzwi. Stop, najpierw się pytam kto. Moja sytuacja z bezpieczeństwem jest słaba.
-Kto tam?
-Otwórz.
-Kto tam?!
-Poprostu otwórz.

Dziękuję za miłe komentarze pod ostatnim postem :) To bardzo motywuje co pisania <3 Piszcie, czy wam się podoba nowy rozdział :) Kocham was <3

niedziela, 22 lutego 2015

Rozdział 4.

*oczami Nicole*
-Proszę powiedzieć w jakim stanie pani zastała mieszkanie.-powiedział jeden z policjantów trzymając w ręku notatnik.
-Zatrzymałam się przed drzwiami, które były lekko uchylone. Weszłam do domu i zobaczyłam, że nie ma kilku rzeczy.
-Jakich?
-Zginął tablet, aparat i laptop.
-Dobrze. Coś jeszcze było nie tak?
-Chyba nie...-powiedziałam nerwowo obgryzając paznokieć.
-Złodziej musiał mieć dorobione klucze. Nic nie wskazuje, aby zamek lub drzwi były uszkodzone.-powiedział drugi policjant podchodząc do nas.
-Dobrze... W razie jakichkolwiek pytań będziemy dzwonić. Gdyby pani coś zauważyła proszę się z nami kontaktować. Zbieramy się. Do widzenia.-odparł jeden z nich.
-Do widzenia...-powiedziałam i wyjęłam telefon z torebki.
-Cześć mamo. Tak, już wróciłam. Nic się nie stało... Niee... Ktoś się do mnie włamał. Tak, ale... Spokojnie, mamo... Mamo. Spokój. Policja przyjechała... Tak, jestem cała. Jak się czuje? Bardzo dobrze. Jestem w grupie pod opieką Harrego Stylesa! Kim jest Harry? Mamo! To mój ulubiony piosenkarz... Na pewno ci mówiłam... Z resztą, nie ważne. Co u was?
***
Nie uwierzysz co się stało... Odwiedził mnie złodziej. Fajnie, no nie? Nie mam kilku ważnych rzeczy... Nie długo ma przyjść kasa z ubezpieczenia. A tak poza tym to stosunkowo dobrze. Zdjęcia były robione później. Spóźniłam się przez ciebie małpo :x
*wyślij*
Anna to moja najlepsza przyjaciółka. Znamy się już 8 lat. Kocham ją jak własną siostrę której nigdy nie miałam.
Po kolacji położyłam się do łóżka. Myślałam o tym, jak to będzie na spotkaniach z Harrym. Nie wierzę, że facet który jeszcze kilka miesięcy temu był tylko marzeniem i idolem ze zdjęć, teraz zostanie moim - w pewnym sensie - "przyjacielem".
Będę mogła codziennie patrzeć na jego boskie włosy, wysłuchiwać się w piękny śmiech i na żywo słuchać, jak śpiewa. To nie możliwe, to zbyt piękne, żeby było prawdziwe.
Pogrążona w marzeniach smacznie usunęłam.
***
-Cześć kochana.-rzuciła Monica wchodząc do mieszkania.-Bardzo tu przytulnie. Mieszkasz z kimś?
-Jestem szczęśliwą singielką i niezależną kobietą.-zaśmiałam się.-Daj, wezmę.-powiedziałam biorąc jej kurtkę.
-Widziałam, że Harry wpadł ci w oko.
-Tak jak połowie świata! Z resztą, tobie też. A dla mnie to idol, lubię jego muzykę. Uwielbiam jego muzykę. Okej, kocham.
Monica zaśmiała się.
-Tak samo jak jego samego. Nie dziwię ci się, jest naprawdę przystojny. Uwielbiam jego włosy.
-I dołeczki.
-I długie loki.
-I głos.
-I buty!-zaśmiała się Monica.
***
-Cześć dziewczyny! Jak tam, przygotowane na pierwsze spotkanie z trenerem?-zapytał Harry Styles wchodząc do dużej sali w której się zebrałyśmy.-Usiądziemy na podłodze, tak jak wczoraj. Na kim skończyliśmy?
Te buty...
-Na mnie. Więc nazywam się Sarah Lodge, mam 20 lat. Pracuje jako pielęgniarka.
Moja kolej.
-Jestem Nicole Smith. Też mam 20 lat.-uśmiechnęłam się.-Pracuje w szkole jako nauczycielka języka angielskiego.
-A ja to Monica North, 21 lat. Interesuję się rysunkiem i sztuką.
-Okej. Mam nadzieje, że nie przeszkadza wam fakt, że w tym roku zamiast Simona będę ja.-zaczął Harry.
Nie przeszkadza, jesteś najlepszy, mów dalej kochanie...-pomyślałam.
Oh, zamknij się mózgu.
-Dżeń dobjy. Nazywłam się Pierre Jean. Bałdzo mi miło.-do sali wszedł niski mężczyzna ze śmiesznie związanym szalikiem na szyi.-Czy moziemy juź zaczynadź?
-Pewnie. Dziewczyny, to jest wasz stylista. Będzie wam dobierał stroje na każdy występ.-odparł Harry wstając.
-Dzień dobry.-powiedział wchodzący właśnie do sali przystojny mężczyzna.
-A to wasz trener.
-John.-uśmiechnął się.
-Więc mamy komplet.-powiedział Harry.
Popatrzyłyśmy na siebie.
-A... Kto nam będzie dobierał repertuar?-zapytała jedna z dziewczyn, chyba Kim.
-Ja.-powiedział z dumą Harry.
***
-Okej, Nicole. Ty masz... Delikatny głos. Świetnie zaśpiewałaś Sama Smitha. Wybrałem dla ciebie "Sugar" Maroon 5. Poradzisz sobie.-uśmiechnął się Harry.
-Dzięki.-powiedziałam odchodząc z kartką w ręku. Był na niej tekst. Nie potrzebowałam go, znałam na pamięć.
-Your sugar, yes please.
Would you come and put it down on me?-zaczęłam nucić.
-Monica, masz mocny głos, dobrze to pokazałaś w "Take me to church". Teraz przydzieliłem ci "Elastic heart". Proszę.-Harry wręczył Monice tekst.
-Jak ci się podoba wybór?-zapytała podchodząc do mnie.
-Jakoś tro... Przepraszam.-powiedziałam słysząc dźwięk smsa i wyjęłam telefon.
-O mój Boże...-wyszeptałam czytając jego treść.

UWAGA!
Odblokowałam dodawanie komentarzy z anonima :P Liczę na kilka ;)
CZYTASZ-KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ 

sobota, 21 lutego 2015

Rozdział 3.

*oczami Harrego*
-Czy ktoś widział Nicole?-zapytałem wracając do dziewczyn z mojej grupy. Mogła to być każda, dlatego właśnie ona...
-Która to?
-Jaka Nicole?
-Nie wiem o kogo chodzi.
Nie mam ochoty szukać jej po całym budynku. Poprosiłem kilku facetów od ochrony, żeby jej poszukali. Ja wróciłem do mojej grupy.
-Widzę, że mamy jeszcze chwilę... Chociaż takie spotkania są potem, skorzystamy już dzisiaj z wolnego czasu.-zacząłem.-Ja jestem Harry Styles. Kojarzycie mnie z wycia do mikrofonu.-zaśmiałem się, co dziewczyny odwzajemniły.-Ustawmy się w kółku, a potem każda z was przedstawi się i powie nam coś o sobie.-powiedziałem. Momentalnie siedzieliśmy w okręgu.-Okej, zacznij.-wskazałem na rudą dziewczynę obok mnie.
-Umm... Jestem Lydia Timpson, mam 19 lat. Interesuje się fotografią.
-Nazywam się Kim Bott, mam 23 lata. Pracuję jako stomatolog.
-Alice Cameron. 22 lata. Jestem prawnikiem.-powiedziała z dumą w głosie i spojrzała na inne dziewczyny w pogardą w oczach. Już jej nie lubię, będzie z nią ciężko.
-Hej, nazywam się Katie Watson, mam 20 lat. Aktualnie bezrobotna...-zaśmiała się cicho.
-Jestem Emily Lawton. Mam 19 lat. Strasznie się cieszę, że mogę tu być. Interesuję się kulturą Japonii.-to ona tak piszczała. Chyba jest moją fanką.
-Ojej, jestem Caroline Taylor... Harry, zrobimy sobie zdjęcie? Muszę wysłać je...
-Zrobimy, ale kiedy indziej. Proszę, mów dalej.-przerwałem jej.
-Okej... Więc mam 18 lat. Jestem twoją wielką fanką, i...
-Hah, przejdźmy dalej.-ponownie jej przerwałem. Nie dzięki, nie chcemy wiedzieć jak bardzo mnie kochasz.
-Nazywam się Sarah Lodge, mam 20...
-Przepraszam, byłam w toalecie. Myślałam, że jest jeszcze trochę czasu do zdjęć...-wyrwała się Nicole, która właśnie do nas dołączyła. Uśmiechnęła się do wszystkich i zaczesała sobie dłonią włosy.
-No dobra. Nicole się znalazła. Możemy robić zdjęcia. Sarah, dokończysz na kolejnym spotkaniu. Każda z resztą z was potem się dowie, co przygotować na następne dni. Ustawmy się. Czułem na sobie wzrok Nicole. Ciągle na mnie patrzyła. Chyba zauważyła, że jest dla mnie kimś więcej niż tylko uczestniczką w programie.
Dziewczyny ustawiły się plecami do mnie. Stanąłem za nimi i rękoma objąłem stojące najbliżej mnie.
-Gotowi?-spytał kamerzysta.
Popatrzyłem na dziewczyny. Żadna nie mdlała, każda miała uśmiech...
-Gotowi.
Zrobili nam 10 zdjęć. Potem wybraliśmy dwa najlepsze.
-No dziewczyny. Dobra robota. Ale to dopiero początek, nie długo zacznie się piekło.-zaśmiałem się.-Spotykamy się jutro o 16 przed tym budynkiem. Zabieramy ze sobą luźne ciuchy, coś do picia i jakiś notatnik. Dokończymy też zapoznanie. Spotkacie się jutro z waszymi osobistymi trenerami i osobami, które będą wam pomagać dobrać dobrą piosenkę. Jak chcecie, możecie się już wymienić telefonami.-powiedziałem kierując się w stronę wyjścia.-To nie zapomnijcie o jutrzejszym dniu, do zobaczenia.
***
*oczami Nicole*
Wracając do domu sama (Anna pojechała wcześniej, też z myślą, że zdjęcia są robione później) myślałam o tym, że jestem jednak wielką szczęściarą. Poznam Harrego Stylesa... Nie wierzę, to nie może być prawdziwe. Jest jednym z moich idolów. Drugim z nich jest Sam Smith. To zabawne, że mamy to samo nazwisko.
Włączyłam w aucie jedną z jego piosenek.

You know what I mean
It's like walking in the heat all day
With no water

It's like waiting for a friend
Watching everybody else meet theirs
On that corner

Przerwał mi dzwonek w telefonie.
-Halo?
-Hej, tu Monica. Będę jutro przejeżdżać obok ciebie w godzinach 15:30-16. Pojedziemy razem na próbę?
Podczas wymieniania się numerami podałam też mój adres. Na wszelki wypadek.
-Pewnie. Wpadniesz wcześniej na kawę?
-Bardzo chętnie. A właśnie!-Monica niemal krzyknęła.-Kiedy już pojechałaś, Harry podał nam email przez którego możemy się z nim kontaktować. Wyślę ci smsem. A teraz już kończę, muszę wpaść do sklepu. Jutro się jeszcze zdzwonimy. Buziaki.
-Papa.
Z Monicą zakumplowałam się jeszcze na początkowych castingach. Też jest fanką Sama Smitha, więc szybko znalazłyśmy wspólny język.
Wyszłam z auta i już chciałam wyjąć klucz do drzwi, gdy zobaczyłam, że są otwarte. Szybko weszłam i zobaczyłam, że nie ma kilku rzeczy: tabletu, aparatu i laptopa.
-Halo? Policja?

Hej :D (w ostatnim zdaniu miałam chęć dopisać "proszę przyjechać na fejsbuka", ale to tak z przyzwyczajenia XD) Mam nadzieję, że nie jest za krótki :')
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :D

Rozdział 2.

*oczami Harrego*
Wszystko ma swoje wady i zalety. Najgorsze jest teraz to, że jestem "tym głównym", i wszystko co najgorsze zwalają na mnie. Od tej edycji X FACTOR'a Simon Cowell "oddał" mi swoje miejsce w jury. Ciągle współpracujemy - on ma wytwórnie, a ja wybieram ludzi. Sam powiedział, że teraz już czas, aby kto inny zasiadł na jego miejscu.
-Monica North. Co z nią robimy?-zapytałem trzymając w ręku zdjęcie dziewczyny z krótkimi, czarnymi włosami.
Siedzieliśmy przy dużym, przeszklonym stole. To był ten moment, w którym wybieraliśmy z osób które zostały wybrane, kto przechodzi dalej.
-Ma talent, ale nie urzekła mnie jej historia. Nic wzruszającego, nie sprzeda się.-powiedział Louis Walsh.-Jak dla mnie odpada.
Bez sensu. Co ma historia do tego jak śpiewa?
-Ale ma głos, i to jest ważne.-powiedziałem lekko zdziwiony opinią Louisa, a ten spojrzał na mnie z litością.
-Tu nie o to chodzi. Harry, oni mają oglądać. Ktoś ma po prostu dawać kasę. Ludzie będą wysyłać smsy na osoby które: albo coś przeszły i mają okropną przeszłość, albo są wyjątkowo ładne, albo przychodzą na scenę ze szczeniaczkiem na rękach.-zaśmiał się Louis. Nie, to nie było śmieszne.-Ty i cały twój zespół...
-BYŁY zespół...-wtrąciłem.
-Ty i cały twój BYŁY zespół, byliście po prostu ładni. Słodkie buźki, maślane oczy, urocze loki. Do tego jakiś głos... I proszę, maszynka do zarabiania pieniędzy.-uśmiechnął się Louis.
Byłem... W szoku. To jest talent show, a nie my story albo i'm pretty show.
-Dopóki ja jestem w jury, tak nie będzie. Będziemy oceniać ludzi po tym, jak śpiewają. Nie liczy się wygląd albo historia. To nie fair w stosunku do innych!-krzyknąłem. Nigdy się nie spodziewałem, że to tak wygląda. Co czułem? Złość. Ale przede wszystkim byłem zawiedziony. Przez cały X FACTOR byłem "maszynką do zarabiania".
-Monica przechodzi. Mam gdzieś, że jej historia nie jest ciekawa.-powiedziałem odkładając jej zdjęcie na grupkę innych, wcześniej już wybranych zdjęć. Reszta milczała. Przecież to ja mam ostatnie słowo.
-Dalej... Nicole Smith.-powiedziałem kładąc zdjęcie brunetki na środek stołu i mimowolnie się uśmiechnąłem.
-Przechodzi. Jest genialna, ma śliczny głos. I wybrała dobrą piosenkę, w której pokazała na co ją stać. To znaczy, że wie co robi i zna się na tym. Widzę ją w finale.-stwierdziła Cheryl.
-Ja też.-powiedziała siedząca dotąd cicho Tulisa.
-Louis?-zapytałem.
-Jestem na tak.-powiedział lekko wkurzony.
-I super. Nicole przechodź dalej. Naprawdę ślicznie śpiewała, jej głos był piękny, do tego...
-Dobra, daj spokój, wszyscy wiedzą, że ci podpasowała. Patrzyłeś na nią jak na ósmy cud świata.-zaśmiała się Tulisa.
-Styles, jedno słowo i jest twoja. Wiesz jak laski lecą na takich kolesi jak ty. A ty do tego jesteś wiesz kim? Harrym Styles'em. Mówię, jedno słowo i jest twoja.-powiedziała Cheryl patrząc na mnie jak na dziecko.
Nie wiem co oni widzą. Rzeczywiście jest ładna, ale nic poza tym. Z resztą, ja wolę starsze dziewczyny.
-Dajcie spokój, to tylko jedna z uczestniczek. Nikt inny.-odparłem po chwili.
***
-Lucy Wilson, Monica North, Sofia Wheeland, Nicole Smith i Gemma Scott!-krzyknął jeden z mężczyzn stojących za sceną.
Wszystkie pięć dziewczyn jednocześnie wyszło na scenę, każda z nich była bardzo zdenerwowana.
-Dziewczyny...-westchnąłem.-To był trudny wybór i zaciekła walka o to, która z was przejdzie dalej.-zacząłem.-Każda z was jest na swój sposób utalentowana i każda z was ma niezwykły głos. Ale niestety, dalej przejdą tylko dwie dziewczyny.
Niektóre zdążyły się już ze sobą zaprzyjaźnić. Trzymały się za ręce, przytulały się i uspokajały się nawzajem.
-Przechodzą Monica North i Nicole Smith, gratulujemy.-powiedziałem w końcu.
Obie te dziewczyny oddetchły z ulgą i przytuliły się. Potem wszystkie zeszły. Te, które nie przeszły dalej tylko przed kamerami udawały, że wszytko jest w porządku. Potem zaczęły ryczeć.
***
-Okej. Zacznijmy od tego, kto będzie w jakiej grupie. I z kim.-powiedziałem.-Wszystkie dziewczyny do 25 lat będą ze mną w grupie. Wszyscy faceci do 25 lat będą z Louis'em. Zespoły idą pod opiekę do Cheryl, a osobami powyżej 25 lat zajmie się Tulisa. Niech każdy podejdzie do swojego opiekuna i ustawi się w grupie. Zrobimy zdjęcia do programu i na stronę.-dodałem i stanąłem w miejscu dla mojej grupy.
Podeszło do mnie 8 dziewczyn. Na pierwszy rzut oka myślałem, że będzie okej. Dopóki jedna z nich nie zaczęła do mnie wyraźnie podchodzić.
-Stań tam, proszę.-uśmiechnąłem się niewyraźnie i delikatnie pchnąłem ją ręką dalej ode mnie.-Ja będę stał za wami, a wy spróbujcie utworzyć dość sprawną grupkę przede mną.
-Nie wierze, że pana poznam...-szepnęła jedna z dziewczyn. Szczerze się zaśmiałem.
-Jeszcze jedna uwaga: błagam, nie mówcie do mnie na "pan". Jestem Harry.-powiedziałem, na co kilka z dziewczyn pisnęło.
Cheryl zaśmiała się słysząc rozmowę w naszej grupie i spojrzała na mnie jakby chciała powiedzieć "współczuję". W sumie to ona miała ostatnio grupę dziewczyn, co sprawiło jej kilka kłopotów.
-Są wszyscy? Siedem, osiem... Było dziewięć dziewczyn, już jedna mi zginęła. Świetnie, ratunku!-powiedziałem odchodząc od mojej grupy.
Jeszcze raz spojrzałem na dziewczyny. Teraz dopiero zobaczyłem, że nie ma Nicole.

Hej, rozdział... Chyba dość długi w porównaniu do tamtego ;) Narazie jest dość spokojnie, ale w następnych rozdziałach może już nie być tak wesoło :P
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3

piątek, 20 lutego 2015

Rozdział 1.

-Dzień dobry, przedstaw się nam.-powiedział jeden z jurorów.
-Nazywam się Nicole Smith. Mam 20 lat.
-Co nam zaprezentujesz?
-"Life support" Sama Smitha.-powiedziałam drżącym głosem.
-Powodzenia.-usłyszałam i od razu kiwnęłam głową w stronę kolesia od muzyki.
Głęboki wdech, ostatnie kilka sekund na jakikolwiek powrót lub wycofanie się. Nie, stoję, nigdzie nie idę.

I've been sleeping with the lights on
Cos the darkness is surrounding you
This is my world, this is my choice
And you're the drug that gets me throught

I've been waiting for an answer
Because I built this bed for two
I'm just hanging on your answer
I've built this bed for me & you

Can't you see that I am yours?
So will you be my life support?
You're my life support
You’re my life support

Posypały się brawa. Nie byłam zaskoczona, w sumie nieźle mi wyszło. Miałam zamknięte oczy, bo pozwało mi się to bardziej skupić. Nie stresowałam się tak bardzo jak przypuszczałam. Pewnie dlatego, że zapomniałam na chwile przed kim stoję na scenie i śpiewam. Ponownie otworzyłam oczy i tym razem zobaczyłam osobę, dla której opinii tak naprawdę tutaj przyszłam.
"Harry Styles, lat 21. Były piosenkarz zespołu One Direction. Aktualnie wydał solową płytę. Jest w jury w X FACTOR." przeleciało mi w głowie jakbym opisywała go osobie, która nic o nim nie wie.
Brawa, krzyki, mało znaczące słowa innych w jury. Tyle pamiętam sprzed tej wielkiej chwili.
-Nie spodziewałem się, że ktoś może mnie jeszcze zaskoczyć, ale ty tym kimś właśnie jesteś. Wiele znanych piosenkarek śpiewa bardzo podobnie do siebie, aż czasie trudno je rozróżnić. Ty masz swoją niepowtarzalną, wyjątkową i za razem piękną barwę głosu. To dla mnie zaszczyt, że mogę oceniać taką osobę jak ty.-powiedział jak zawsze wolno i wyraźne Harry. Dlaczego on jest tak cholernie perfekcyjny?!
-Bardzo dziękuję...-szepnęłam czując łzy w kącikach oczu.
-To ja dziękuję.-powiedział Harry uśmiechając się. O mój boże, on zabija.
-Przechodzisz dalej, gratuluję.-powiedział któryś z jurorów.
Powoli zeszłam ze sceny i natychmiast rzuciłam się na szyję mojej przyjaciółce.
-Mówiłam, że tak będzie. Gratuluję kochana!-powiedziała Anna ciągle trzymając mnie w objęciach.

Mam nadzieję, że się zapowiada ciekawie ;) Czytasz = komentujesz :)